Sentymentalnie strasznie mi się zrobiło. I smutno.
Wszyskiemu winne zdjęcia! Te wszystkie zdjęcia srzed lat i nie sprzed lat, te stare i te nowe, te odkryte w zakamarkach szafy i w zakamarkach Internetu.
Czasem żałuję, że wyszło tak, a nie inaczej. Chociaż nie mam pojęcia jak wyglądałoby to inaczej. Łudzę się, że wspaniale, że tak jak sobie wymarzyłam, wyśniłam. Chociaż z drugiej strony może bym nie miała tego co mam.
A wystarczyłoby raz coś zrobić, a innym razem nie zrobić.
Wolałabym zrobić...
Jaka ja głupia jestem. Dlaczego wszystko potrafię zrozumieć dopiero po czasie?!
Mówi się, że do trzech razy sztuka? Ja swoje dwie szanse zmarnowałam... Trzeciej nie dostanę, już jest za późno.
Dla wszystkich za późno...
Bezczelna jestem...
Radośnie sobie na spacery z obcokrajowcami chodzę... I to bez wyrzutów sumienia. I mamę w intrygę wplątuje, a mama mi jeszcze podrywać każe... Ale ja mam jeszcze trochę przyzwoitości i się tylko ładnie uśmiecham... A, że mamie obcokrajowiec pewien w oko wpadł to już nie moja wina... Jak wpadł to wpadł, nie będę na siłę wyciągać przecież... Jeszcze dopchnę, żeby bardziej utkwił. Bo grzechu wart jest... (a mama grzeszy przecież, bo do złego namawia...)
No i grzechu wart, i co?? I nic!! Kompletne, wielkie, okrągłe NIC... Widać ja to grzechu warta nie jestem, albo gustu ten obcokrajowiec nie ma. Staram się skłaniać ku temu drugiemu, bo ja to przecież taka piękna, wspaniała, cudowna, kochana, niepowtarzalna i skromna do tego... :D
I serc łamać nie mogę. Więc chodząc na spacery nawet oczu maślanych staram się nie robić... Tylko uśmiecham się ładnie...
Czy ja się ładnie uśmiecham??
I po sesji. Bez bólu się obeszło jakoś. Zadowolona bardzo z tego powodu jestem.
I sesję zdjęciową chcę! Taką professional :D Kandydatów na fotografów mam. Nawet się zgodzili, tylko czy teraz słowa dotrzymają?? Oj nie wiem nie wiem... A tym bardziej nie wiem, czy wytrzymają tą presję i te wszystkie pomysły, co kotłują nam się po główkach (bo nie ja sama sesję, tylko z Buraczkiem, jako że my zawsze śmiesznie wychodzimy, a chcemy ładnie)...
I ja wogóle ostatnio wiele chcę. Oj marzy mi się marzy... Tylko wzdychać i achać...
O pierdołach znowu piszę, uciekam zatem, nie będę przynudzać...
Radośnie i rozchichotanie: Adieu
Zabiorę Cię w krainę marzeń...
Patrz, tam po lewej czają się odrzucone podróże. Ta na Kubę wychyla się zza rogu i macha do Ciebie. Może sobie o niej przypomnisz... Costa del Sol też stara się mieć co nieco do powiedzenia, ale zagłuszają ją sztormy panujące na Pacyfiku. A Australia? Australia skromnie w rogu siedzi. Realistka. Straciła już chyba nadzieję, że kiedyś znajdziesz dla niej czas...
Chodźmy dalej - do przyszłości. Widzisz? Też jest ich wiele. Jedna z drugą się przeplatają, kłócą się niewiedząc która ma wyjść na pierwszy plan. Czy ta, w której jestes bizneswoman i zarabiasz krocie? Czy może ta, w której na zawsze pozostajesz małą dziewczynką? A może ta, w której w miejscu przyszłości zieje czarna dziura...
Nie... nie patrz lepiej na to... jeszcze odechce Ci się żyć.
Pamiętasz? Kiedyś szczytem Twoich marzeń było, aby P. przyszedł. A teraz? Masz jakieś marzenia, czy tylko egzystujesz?
Musisz mieć... Inaczej by Cię tu nie było. Kraina marzeń jest po to, żeby marzyć, żeby dumać, żeby wyobrażać sobie swoje szczęście...
Ostatnio chyba tylko marzę...
Jestem zawiedziona. Taki jest efekt pytań prosto z mostu. Żaden Chorwat mnie nie chce. Ot. I kropka.
Dobrze, że chociaż na idiotkę nie wyszłam... No trochę wyszłam, ale nie na pełną. Taką może tycią-tycią. Jak to mam w zwyczaju.
A taki grzechu wart był...
skomentuj (1)